::księga gości::



2012
luty
2009
grudzień
czerwiec
kwiecień
styczeń
2008
październik
maj
kwiecień
2007
lipiec
marzec
styczeń
2006
październik
czerwiec
kwiecień
marzec
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2002
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2001
listopad
październik
{smscontact}
Epitafium dla Adasia



   Nigdy nie byłam wylewna. Kilka lat temu uznałam, że zakończyła się terapeutyczna rola mojego bloga. Co za tym idzie: moja egzystencja w świecie internetowym również. 


   Wyniosłam się ze wsi. Umarł mój ulubiony sąsiad zza płotu-Adaś. Kiedy ja ściągałam sobie dzwonki do ajfona, puszczając najlepsze kawałki całą mocą moich miniaturowych głośniczków, rak w jego krtani pękł zalewając krwią tchawicę.

   Było wczesne sierpniowe popołudnie i Adaś  rozwiązywał krzyżówki przy  kuchennym stole przykrytym jasnożółtym obrusem. Kiedy nie padało, lub było dostatecznie ciepło, godzinami przesiadywał pod sękatą jabłonką w swoim fotelu wsparty na wielkiej różowej poduszce. W swoim popegeerowskim domu zajmował miejsce za stołem w dużej kuchni, pełniącej również rolę jego sypialni. Widywałam go zawsze przy tym stole ze swojego okna. Nasze domy postawiono w odległości nie dającej życiowej intymności ani mnie, ani Adasiowi. Pochylona nad krzyżówką głowa odbijała promienie słońca w łysej czaszce mojego ulubionego sąsiada Adasia.  

I kiedy jego skacowany syn w panice prał zakrwawiony obrus, ja zastanawiałam się, która piosenka Amy W. zabrzmi najlepiej w mojej torebce.


Jego żona nie przyjechała na pogrzeb. Układała kurczaki na tackach w Holandii.  Policja przeprowadziła jałowe śledztwo w sprawie wypranego obrusa. W ogrodzie został fotel Adasia. Taki z welurowym obiciem i rzuconą na nim poduszką bez poszwy. Odkształconą na wzór jego chudych pleców.


fiolka 2012-02-12 23:47:47
skomentuj (3)
różowy lakier dla pięciolatki

-mamo, życie dziecka jest trudne...
-na czym polega ta trudność?
-no trzeba być grzecznym, żeby Mikołaj przyszedł... jak będę dorosła kupię sobie lakier do paznokci, motylkowy!



fiolka 2009-12-06 21:06:16
skomentuj (4)
sen o lataniu



dziś miałam

we śnie latałam
i zbierałam śrubokręty



.
fiolka 2009-06-08 09:49:12
skomentuj (14)
miejsca









fiolka 2009-04-13 21:49:11
skomentuj (3)
ludzie









fiolka 2009-04-13 21:45:25
skomentuj (0)
wiej

fiolka 2009-04-09 17:16:14
skomentuj (3)
Tubylcy byli przyjaźnie nastawieni


nadstawiali policzek
(do aparatu)






fiolka 2009-04-08 09:21:50
skomentuj (1)
Lepiej późno niż wcale, nie?



Ferie zimowe spędziłam w ciepłym






fiolka 2009-04-08 06:54:09
skomentuj (7)
szósta rano


-już się kończy twoja młodość mamo...



(dlaczego ona mi to robi, ma dopiero cztery lata, mówi o starości, śmierci i przemijaniu)





fiolka 2009-01-12 09:42:34
skomentuj (7)
trzniać to



-mama jest? sąsiadka drze się zza płotu
-mama? pytam a przygłupia mina rzeźbi mi bruzdy nosowo wargowe, dolinę łez i lwią zmarszczkę na czole (wszystkie ostrzyknę sobie jadem kiełbasianym i kwasem hialuronowym, przysięgam);
-aaa to ty somsiadka! rozpromienia się starsza pani, choć nazwanie jej panią urągać by mogło powyższym;
-aaa, bo myślałam, że to twoja córka! orzechów ci przyniosłam! chodź no, tu do płota (przysięgam, tak mówi);
biorę orzechy, dziękuję wylewnie, sąsiadka kryguje się, nie che zapłaty;



albo tak:

-ile pani waży?podaję zawyżoną na wszelki wypadek dwucyfrową liczbę POWYŻEJ 50 kilogramów, żeby urządzenie mające wprawić mnie w ruch jednostajny nie zatrzymało się pod moim ciężarem;
-lat? ile? pyta PAN INSTRUKTOR SIŁOWNI słusznie mięśniem obłożone mając ramiona i nie czekając na odpowiedź wciska guziczki w programatorze:
-35, tak? dopytuje, -dobrze, zgadłem?
skinieniem głowy potwierdzam, a serce me krwawi...


i tak o, skończyłam trzydzieści cztery lata i czuję ich, wciąż jeszcze niewielki ciężar, bo co to za dorobek metrykalny;


fiolka 2008-10-16 13:04:16
skomentuj (12)
Rękodzieło
Przed wiekami...



 i dziś...



fiolka 2008-05-23 14:53:10
skomentuj (5)
Mexico City


fiolka 2008-05-23 14:51:39
skomentuj (1)
Bazar

Tak naprawdę ich zamiłowanie do plastiku jest powszechne, plastik jest wszędzie, w domu i zagrodzie.



Zaklinacz węża





fiolka 2008-05-23 14:49:28
skomentuj (2)
Meksykanie komercyjni


fiolka 2008-05-23 14:45:53
skomentuj (0)
Tortuga

fiolka 2008-05-23 14:44:16
skomentuj (0)
Guacamole...
mój nałóg, czyli miks awocado, pomidorów, czosnku, cebuli podane z pysznymi tortillas:


fiolka 2008-05-23 12:53:16
skomentuj (0)
Złodzieje dusz

Wierzą, że wraz z każdym zdjęciem, które im zrobimy pozbawiamy ich kawałka duszy. Tu, jedna z nielicznych (obyta z turyzmem) niezakrywająca swej twarzy.





fiolka 2008-05-23 12:49:52
skomentuj (1)
Narybek

nówki sztuki nieśmigane:




fiolka 2008-05-23 12:46:26
skomentuj (1)
Plaża w Mazunte






plaża nie na żarty


fiolka 2008-05-23 12:45:18
skomentuj (0)
O świcie

Pobudka, szósta rano, czyli przyjemne skutki jet lag(u)



fiolka 2008-05-23 12:42:39
skomentuj (0)
baby"baby growth
tfurcy
mysli uczesane
skafanderka
harbią
kobieca
mam40
zimno
Klaudio
andy
patronat medialny
sup.blog.pl web stats stat24